Plaga plagiatów i tłumaczeń na polskich portalach medialnych?

Posted on Styczeń 25, 2015


flaga_pl_ukWięcej i więcej artykułów w polskiej prasie jest tłumaczone z angielskojęzycznych stron, ostrzegają eksperci.

O wielu z polskich stron z wiadomościami znaleziono, że cięły rogi w tworzeniu treści. Rosnąca liczba tekstów to jedynie tłumaczenia z dużych anglojęzycznych portali takich jak Huffington Post, Guardian i inne. Znaczna część artykułów i innego kontentu zawiera błędy językowe, interpunkcyjne i stylistyczne typowe dla tłumaczenia angielsko-polskiego, równie dobrze jak ewidentnie angielskie wyrażenia idiomatyczne. Co jest gorsze, te tłumaczone teksty najczęściej nie są kredytowane do oryginalnych twórców.

„Przez wiele czasu wykonujemy pracę tłumaczeniową zamiast dziennikarstwa”, mówi jedno źródło, stażysta w polskiej gazecie, który życzył sobie pozostać anonimowym. „Nawet pomimo tego, że większość z nas ma żadne formalne kwalifikacje w angielskim.”

Wielu nazwało to upadkiem standardów dziennikarskich, przyniesionym przez podupadanie mediów drukowanych i redukcję budżetów kompanii prasowych. Portale są oczekiwane, by produkować ogromne ilości kontentu, by zapewnić sobie kliknięcia i przychody z reklam, podczas gdy jakościowe raportowanie, które niegdyś sprzedawało kopie, nie jest dłużej w wysokim popycie.

Powody dla tego są prawdopodobnie ekonomiczne. Choć medialne behemoty na stosunkowo lukratywnym rynku angloamerykańskim mogą dotrzymywać tempa, tworząc całkowicie oryginalne treści, w mniejszym i biedniejszym kraju takim jak Polska, dolna linia jest mniej wybaczająca. Operując na ciaśniejszym budżecie, z mniejszą liczbą wyświetleń i mniej prestiżowymi reklamodawcami, firmy medialne oszczędzają na edycji i potajemnie wydobywają zagraniczne źródła dla artykułów.

Pozostaje nieznanym, czy jest to z powodu aktualnej polityki redakcyjnej, czy inicjatywy samych pracowników, szukających by poradzić sobie z dużymi ładunkami pracowymi.

Advertisements
Posted in: Kultura, Polska