Husarze utożsamialiby się z kibicami

Posted on Styczeń 14, 2015


kibole_husaria

Patriotyczni kibice chętnie wykorzystują motyw husarii, by przywołać wielkość polskiego oręża. I słusznie – gdyby dawni rycerze mogli ich zobaczyć, dostrzegliby swoich następców.

Tak przynajmniej twierdzi historyk, dr Henryk Gruść, który zajmuje się na co dzień właśnie badaniami nad słynnymi skrzydlatymi jeźdźcami, dumą polskiej historii i jedną z najskuteczniejszych formacji kawaleryjskich w dziejach świata.

– Gdy patrzę na środowisko kibiców, chyba najbardziej przywiązanych do wartości patriotycznych ludzi we współczesnej Polsce, dostrzegam wiele podobieństw – mówi dr Gruść. Sam ma szlacheckie pochodzenie i odkrył, że niektórzy z jego przodków, posiadaczy ziemskich na Kresach, walczyli w szeregach husarii. – Kibice cenią honor, odwagę i tradycję. Aż rwą się, żeby walczyć za swój kraj.

Zapytaliśmy historyka, czy nie idealizuje stadionowych patriotów, którzy cieszą się często złą sławą z uwagi na okazjonalne wybryki i często nazywani są „pseudokibicami”.
– Nie, ale nie idealizuję też husarii. Oni również nie byli aniołami i sprawiali problemy – odpowiada. – Ale z pasją i skutecznie, niosąc krajowi honor i prestiż, robili to, w czym byli najlepsi, czyli zabijali wielkie ilości obcokrajowców. W przeciwieństwie do tych Polaków, którzy żyją wygodnie i nie chcą pamiętać o korzeniach, kibice marzą o tym, by iść w ich ślady. To takich ludzi ojczyzna potrzebuje najbardziej.

Co na to sami zainteresowani? Nie mogliśmy niestety zapytać siedemnastowiecznych wojowników, ale kibice na tę myśl reagują entuzjazmem.

Patriotyczny tatuaż jednego z kibiców

Patriotyczny tatuaż jednego z kibiców

– Husarze walczyli za Polskę, byli bitni i odważni, i powinniśmy naśladować przodków – wyjaśnił nam Adam, fan Legii Warszawa związany z grupą Ultras Patrioci Poland. Przodkowie Adama nie potrafili czytać ani pisać i spędzali większość swojego krótkiego i brutalnego życia harując w polu, by wykarmić bojowe konie pana. – Wtedy nasz naród cieszył się największą chwałą.

– Można pomyśleć, że mi, chłopakowi z miasta w XXI wieku jest daleko do dawnej szlachty. Ale więcej nas łączy – mówi Jan, kibic Wisły Kraków, który faktycznie ma korzenie pośród skrzydlatych kawalerzystów: wśród jego przodków jest ukraińska chłopka zgwałcona przez oddział husarii podczas tłumienia powstania Chmielnickiego. – Najważniejsze jest przecież to, że chcę służyć ojczyźnie i tak jak oni, jedyne w czym jestem dobry to przemoc i tandetne ozdoby.

Advertisements
Posted in: Opinie, Polska