Miller: „Czasami systematyczne zadawanie cierpienia ludziom w klatkach jest w naszym interesie”

Posted on Sierpień 5, 2014


– To, aby na terenie państwa polskiego specjaliści od okrucieństwa zamykali innych ludzi w klatkach, by systematycznie zadawać im cierpienie, było w naszym interesie. Czasami tak już jest – twardo ujął sprawę tortur CIA w Polsce Leszek Miller podczas wywiadu przeprowadzanego dla radia RFM FM.

leszek-millerPrzypomnijmy: niedawny wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nakazał Polsce wypłacenie wysokich odszkodowań więźniom, Jemeńczykowi an-Nasziriemu i Palestyńczykowi Husajnowi Abu Zubajdzie, którzy przebywali w więzieniu w Starych Kiejkutach. Tam, za zgodą polskiego wywiadu, mieli w latach 2002-2003 być trzymani w klatkach i torturowani poprzez m.in. waterboarding, deprywację sensoryczną i upokarzanie.

– Nie widzę nic niewłaściwego w tym, co Amerykanie rzekomo robili, lub nie, tym terrorystom – upiera się Miller. – Najwyżej przykuwali ich pasami i wlewali wodę do płuc przez brudną ścierkę, by symulować uczucie topienia się, powodujące dziką, zwierzęcą panikę. Trudno. W najgorszym razie robili to kilka, no, może kilkanaście razy z rzędu, nie więcej. To nic przy szkodach, jakie wyrządza islamski fanatyzm.

Ówczesny premier znalazł się pod ostrzałem z powodu wyroku. Szczególnie mocno skrytykował go m.in. Janusz Palikot, który sugeruje postawienie Millera przed Trybunałem Stanu. Do tej pory szef SLD raczej odżegnywał się od wiedzy o więzieniach CIA, ale teraz wyraźnie zaostrzył stanowisko.

– Zbrodnie terrorystów muszą nieść za sobą konsekwencje – podkreślał Miller w wywiadzie – nawet jeśli te konsekwencje to bycie budzonym zimną wodą za każdym razem, gdy spróbują zasnąć. Nic mi nie wiadomo o tym, aby polscy żołnierze brali udział w takich przesłuchaniach, ale gdyby brali, nie wstydziłbym się. Byłbym dumny.

Były premier podkreślał, że „rozszerzone techniki przesłuchania”, jak je nazywano w słownictwie administracji Busha, są „odpowiednią karą” dla islamskich fanatyków i były niezbędne do uzyskania informacji „które ochroniły życie wielu dzielnych żołnierzy naszych i naszych sojuszników”.

– Nawet według ich własnych, zapewne kłamliwych, zeznań najgorsze, co przytrafiało się terrorystom, to świecenie im w oczy jaskrawym światłem i bombardowanie ogłuszającą kakofonią dźwięku przez całe noce – relacjonował coraz bardziej podekscytowany premier. – Nie mówię oczywiście, że to rzeczywiście miało miejsce, ale gdyby miało, to nie jest tak straszne. Mówimy o wrogach, nie można cackać się z wrogami. A te techniki są całkiem twórcze. Czy wie pan, że częstotliwość migoczącego światła jest specjalnie nastawiona na wywołanie najostrzejszej reakcji neurologicznej? To wspaniałe, co umożliwia nam nauka.

starekiejkuty

Stare Kiejkuty (Reuters)

W nagraniu słychać, jak dziennikarz próbuje przerwać relację Millera, by zadać pytanie o miliony dolarów w gotówce, jakie przedstawiciele polskiego wywiadu mieli otrzymać za pozwolenie na przetrzymywanie tu amerykańskich jeńców. Były premier jednak nie odpowiedział na ten zarzut i kontynuował, mówiąc coraz szybciej i głośniej.

– Jeśli nawet, a raz jeszcze nie mówię że tak było, na terenie państwa polskiego przykuwano muzułmańskich terrorystów do rur tak, by nie mogli usiąść ani się położyć przez wiele godzin, aż do opuchnięcia nóg i zaburzeń krążenia, to najwyraźniej było to konieczne – wyjaśniał dziennikarzowi, wyraźnie ciężko oddychając. – Terroryści to tchórze, z pewnością błagali o litość i powiedzieli wszystko, co wiedzieli. To znaczy błagaliby. To oczywiście nieprzyjemna konieczność, ale gdyby trzeba było, to sam bym przykuł takiego groźnego terrorystę i przesłuchiwał. Dla Polski.

W tym miejscu wywiadu następuje przerwa, podczas której słychać tylko miarowe sapanie i kilkukrotnie powtórzony szept „dla Polski”. Następnie dziennikarz radia, dość nieśmiało, zapytał Millera, czy podtrzymuje swoje słynne stwierdzenie, że „prawdziwych mężczyzn poznaje się po tym jak kończą”.

– Ach, niezupełnie – odparł Miller z pogodnym śmiechem. – Raczej po tym jak nie kończą. A na pewno nie kończą nago na betonowej posadzce w obcym kraju, zapłakani i w kałuży własnych płynów ustrojowych. Tak kończą tylko terroryści i frajerzy.

Reklamy
Posted in: Polityka, Polska