Uwolnić Pistoriusa!

Posted on Maj 14, 2014


ewelina_klin

dr Ewelina Klin

Trwa właśnie proces południowoafrykańskiego biegacza Oskara Pistoriusa. Sąd i lawa przysięgłych próbują odpowiedzieć na pytanie, czy Pistorius – który zasłynął jako pierwszy człowiek bez nóg konkurujący w olimpiadzie dla sprawnych – zabił swoją dziewczynę, Reevę Steenkamp celowo, czy też faktycznie sądził, że ma do czynienia z włamywaczem. Prawdziwe pytanie brzmi jednak: czy mamy właściwie prawo go osądzać?

Nogi Oskara Pistoriusa są arcydziełem technologii. Osiągnięciem, które mogło powstać jedynie poprzez połączenie wielu dziedzin. Od nauki materiałowej – są wykonane z najnowszej generacji polimerów wzmacnianych włóknem węglowym – po mechanikę sprężyn, każdy cal nóg, dopasowanych idealnie do miejsca jakie pozostało po biologicznych kończynach biegacza, nastawiony jest na optymalne realizowanie swojego celu. I tak też działa – jak wykazały badania Peter Brüggemanna, starsza wersja nóg (z 2007 roku) osiągała o 30% lepsze rezultaty w zachowaniu energii niż kostka zwykłego człowieka.

Niestety, dla komitetu olimpijskiego i innych sportowców, to nie było powodem, by przyjąć Pistoriusa z otwartymi ramionami. Nie cieszyli się, że konkurencja biegów wejdzie na wyższy poziom. Te wyniki były postawą, żeby go zdyskwalifikować z konkurencji dla w pełni sprawnych biegaczy. IAAF wprowadził regułę, która zabraniała startu zawodnikom z biomechanicznymi ulepszeniami. Aż do 2012 Pistorius podlegał segregacji, miał prawo biegać jedynie w paraolimpiadzie, gdzie bił wszystkie rekordy. Musiał walczyć o prawo do tego, by stanąć ze stalą, włóknem węglowym i silną wolą przeciwko kościom i tkankom mięśniowym, aż w końcu wygrał. Zezwolono mu na start we wszystkich zawodach, i konkuruje na równi ze sportowcami, którzy mają własne nogi.

Reeva Steenkamp, dziewczyna Pistoriusa, która zginęła w fatalną noc walentynkową 2013 roku, była modelką. Słynęła z tego, że miała szczęście; że jej uzyskana na genetycznej loterii uroda spełniała arbitralne, kulturowo-biologiczne standardy. Że podobała się innym. Reeva Steenkamp – podobnie jak ja, większość czytelników, sąd i ława przysięgłych – zrobiona była w całości z mięsa. Z miękkiego, ułomnego mięsa, przez które kula z pistoletu przechodzi jak przez ciepłe masło.

Oscar+Pistorius+2012+London+Paralympics+Day+rAeL3Lm1-JxlKażdy, kto śledzi rozwój technologii zdaje sobie sprawę, że przed ludzkością stoi czas zmiany. Osiągnięcia protetyki przekraczają osiągnięcia natury i będziemy musieli w końcu zamienić nasze wilgotne, gnijące, chorowite powłoki na gładkie, aerodynamiczne, wydajne zamienniki. Nogi są pierwszym osiągnięciem, ale wkrótce będziemy mogli produkować doskonalsze ręce, serca, wątroby, żołądki, i wreszcie na końcu mózgi. Pistorius jest tu drogowskazem; żywym symbolem potencjału tkwiącego w człowieku, gdy dzięki mocy umysłu, nauki i technologii wyzwala sie z okowów biologii. Jego słynne nogi nie są owocem miliardów lat niewydajnej ewolucji, przebiegającej przez wzajemne pożeranie się organizmów i nieprzebrane cierpienie i śmierć. Powstały dzięki inżynierii i współpracy. To postęp w czystej formie.

Musimy jednak zrozumieć, że postęp zawsze ma swoją cenę, i nie mówię tylko o pieniądzach, pracy i surowcach. Oznacza przekształcenie społeczeństwa i zmianę norm moralnych; wobec tego zawsze ktoś protestuje, i zawsze na końcu wstecznictwo przegrywa. Pistorius jest czymś więcej niż człowiekiem. Jest jednym z pierwszych przedstawicieli nowego gatunku: człowieka samokreującego się, który sam dla siebie jest Bogiem, homo sapiens technologicus. Skoro strzelał – musiał mieć jakiś powód, i nie musimy go znać.

Sąd nad biegaczem dokonywany przez gromadę zwykłych, koślawych ludzi ulepionych z organicznej tkanki przypomina nie tylko dawne wykluczenie go z zawodów z obawy przed jego wyższością. Przypomina ocenianie samotnego homo sapiens przez gromadę neandertalczyków, nieświadomych, że ich czas w historii minął. Czy Pistorius zastrzelił swoją dziewczynę celowo? Nie podejmuję się odpowiadać na to pytanie. Nie uważam jednak, żebyśmy mogli nadawać jego czynowi te samą wagę moralną, co gdyby dokonał go jeden z nas. Należy po prostu go wypuścić i pozwolić, by robił to, co uzna za słuszne. Nie nam go oceniać.

Reklamy
Posted in: Opinie, Świat