E.L. James otrzymała literacką nagrodę Nobla

Posted on Grudzień 4, 2012


Tegoroczna literacka nagroda Nobla została przyznana brytyjskiej pisarce E.L. James, autorce bestsellerowej trylogii erotycznej „50 twarzy Greya”.

Powieść dla pań „50 twarzy Greya” stała się międzynarodowym bestsellerem dzięki odważnym scenom seksu z praktykami sadomasochistycznymi. Prawdopodobnie właśnie to zachęciło komisję noblowską, nieraz krytykowaną za przyznawanie nagrody niszowym autorom nieznanym szerszej publiczności, do potwierdzenia w ten sposób jej osiągnięcia.

„Wiecie co? Jebać to” – możemy przeczytać w uzasadnieniu decyzji. „Czy ktoś z was, kurwa, w ogóle czytał Hertę Müller? Jellinek? Nie, pewnie że nie. Momentów nie ma. Pieprzony plebs. Myśleliśmy że Zmierzch był dnem, albo inny Tom Clancy, i że jednak jakoś się z tego dźwigniemy, ale nie, taki chuj.”

E.L. James jest pseudonimem literackim Eriki Leonard, Brytyjki, którą do kariery pisarskiej zainspirowała lektura cyklu „Zmierzch”. Stawiając jednak na większą pikanterię niż Stephenie Meyer, napisała cykl opowiadań, w których główni bohaterowie serii uprawiają sadomasochistyczny seks, i opublikowała go w Internecie pod pseudonimem Snowqueens Icedragon. [ang. „Smok lodowy królowej śniegu”] Rozszerzona wersja opowiadań, z nowymi bohaterami, została wydana w tym roku właśnie jako „50 twarzy” i sprzedała się już w 60 milionach egzemplarzy, tempem sprzedaży bijąc nawet cykl o Harrym Potterze. Fabuła książki osnuta jest wokół romansu Anastasii, naiwnej i nieporadnej 21-letniej studentki anglistyki, z Christianem Greyem – starszym od niej, przystojnym, bogatym biznesmenem o skłonnościach do perwersji.

„Sześćdziesiąt pierdolonych milionów ludzi”, zachwycała się komisja noblowska, „dało E.L. James swoje ciężko zarobione pieniądze. Tranströmera też czytało sześćdziesiąt, ale osób. No więc dobrze, podporządkowujemy się. Sami tego chcieliście. I tak wszyscy mieli tę nagrodę w dupie. Po idei Alfreda został już tylko fundusz, więc możemy wreszcie wyjechać na Karaiby i sączyć mojito z połówek kokosów. Tak, oczywiście, że z taką małą parasolką.”

Podczas ceremonii wręczania prestiżowej nagrody pisarka, drżąc z podniecenia, dźwignęła swoje nabrzmiałe kształty przed stalowe oblicze króla Szwecji Karola XVI Gustawa. Monarcha, odziany w szykowny galowy strój i insygnia swego urzędu, z męskim uśmiechem ścisnął jej dłoń i spojrzał w oczy… Nie, w samą duszę, aż zalała się purpurą. Tak, to był ten moment.

– Proszę bardzo. Masz swojego zasranego Nobla. Bierz – mówił król w swoim przemówieniu, a ciało 49-letniej autorki śpiewało w słodkiej udręce. – Ja pierdolę. Mam nadzieję, że jesteście wszyscy, kurwa, zadowoleni.

E.L. James podczas ceremonii zalała się łzami wzruszenia i rozkoszy. Jej świadomość z krzykiem chowała się za metaforyczną kanapą. Zebrani chowali twarze w dłoniach i kręcili głowami. Erika wiedziała, że jej reakcja nie jest właściwa, ale nigdy nie sądziła, że to, co się dzieje…  w tak publicznym miejscu… może być, wbrew wszystkiemu, tak bardzo podniecające.

Konsulat Szwecji odmówił komentarza w sprawie dalszego przyznawania nagrody, stwierdzając jedynie „Chryste, mało wam jeszcze, hieny? To wszystko wasza wina. Mam szczerą nadzieję, że dobrze śpicie w nocy. Kurwa mać.”

Reklamy
Posted in: Świat